PGD – Oczekiwanie

Tym razem nie będzie to długi wpis. Zleciliśmy zbadanie wszystkich zarodków i niech się dzieje co chce. Jedynie czas oczekiwania się znacznie wydłużył. Miały być 2 tygodnie a zrobiło się 6-8. Także czekamy cierpliwie. Dam znać co wyszło.

EDIT:
Dopytałam wczoraj w klinice czy to ma być 6 czy 8 tygodni. Dostałam odpowiedź, że 20 października skończą przygotowywać matryce. Wtedy potrzebują 2 tygodnie na przeprowadzenie już samego badania. Czyli koło 3 listopada 2017 coś powinniśmy wiedzieć.

PGD – Czy sierpień będzie szczęśliwy?

Tak sobie piszę tego bloga i pchnie mi się zawsze takie zdanie – moja historia to nie jest „Gra o Tron”. A przynajmniej chcę w to wierzyć. Z pozoru nie jestem pesymistyczną osobą. Uśmiecham się często, spełniam w życiu ostatnio (w końcu wiem co chcę robić). No i  mam siłę aby walczyć dalej. Ale jak czytam naszą historię zamieszczoną tutaj, to myślę że pewnie nikt tak pesymistycznej historii nie chciał by wydać ;).  Czytaj dalej

PGD – Co było dalej w marcu

Nie wiem czy ktoś już z was odkrył tą zależność. Przestaję pisać jak coś idzie nie tak, albo nie dzieje się nic. Ostatni wpis zakończyłam dość pozytywnym akapitem, pełnym nadziei. Dalej czekały nas jednak wzloty i upadki. A historia nadal się nie zakończyła i brniemy dalej. Ale nadróbmy zaległości… Czytaj dalej

PGD – Podejście drugie

A zatem zaczęliśmy działać raz jeszcze. Nauczeni doświadczeniami z poprzednich wydarzeń. Nie wiemy na ile te założenia się udadzą, ale jesteśmy dobrej myśli.
Po leki pojechałam sama, gdyż mąż znowu (sic!) popłynął w morze, ale czy to źle? Która z was nie chciała by spędzić weekendu w otoczeniu galerii handlowych z całkiem fajnym stanem konta w banku??? No właśnie, było cudownie ;).

Czytaj dalej

PGD – Plan B

Jeszcze przed drugim transferem, właściwie to nawet nie pamiętam kiedy powstał plan B. Zakładał wykonanie minimum 2 (lub więcej) stymulacji hormonalnych w celu uzyskania jak największej ilości zarodków. Przebadanie ich w 5 dobie (!) w momencie kiedy osiągną stadium blastocysty. Następnie zamrożenie i przetransportowanie zdrowych do Islandzkiej kliniki, do której od kiedy się przeprowadziliśmy mam 8 minut drogi spacerem.  Czytaj dalej

PGD – Transfer drugi

Obiecałam, że kolejny wpis pojawi się po kilku dniach. Potem mój mąż wpadł na pomysł, żeby coś napisać, to postanowiłam się wstrzymać. W końcu nic nie napisaliśmy i już mamy luty.
Kiedy zakładałam tego bloga miałam sporo planów jak to będzie wyglądać. Z czasem się to jednak zmieniło i miejsce to jest raczej zarejestrowaniem całej naszej historii w staraniach o nowe dziecko. Nie wiem czy zamknę go kiedyś wstawiając zdjęcie szczęśliwego malucha czy zakończy się to inaczej. Będę dalej pisać, może to się komuś przyda. Czytaj dalej

Postanowiliśmy prowadzić Bloga wspólnie

Rok temu założyłam tego bloga w celu opisania naszej historii poczęcia dziecka przy wykorzystaniu techniki PGD. Na początku było to moje miejsce, aż do czasu kiedy podałam link mojemu mężowi. I tak jak zapowiedział, postanowił opisywać/komentować nasza historie z jego punktu widzenia. Jestem mu za to ogromnie wdzieczna. Pozwala mi to zrozumieć jego, ale także da szanse (mam nadzieje) zobaczenia innym parom borykającym się z problemami zobaczyć co widzi druga strona. Nie da się ukryć, że blogów kobiet walczących o swoje dziecko są tysiące. Glos mezczyzny w tym wszystkim jest znikomy.

Także serdecznie witam nowego autora i zapraszam do zapoznania się z jego nowymi wpisami:
1. Moja droga do PGD. Część II – wersja Męska.
2. Moja droga do PGD. Część III – wersja Męska

PGD – podsumowanie.

Ciężko mi było dodać poprzedni wpis. Paskudna to historia, która nie ma pozytywnego zakończenia – jak na razie.
Trochę się w moim życiu zmieniło od momentu gdy zaczęłam tego bloga. Początkowo chciałam tutaj umieszczać wszystkie przemyślenia, których pewnie mój mąż miał dość. Ale też towarzyszyło mi (i nadal tak jest) poczucie potrzeby podzielenia się z innymi czym jest PGD. Czytaj dalej